Google+ Followers

czwartek, 28 lutego 2013

Rozdział 14 cz. 2

Delikatnie wziąłem dłoń Merry i skierowałem się w stronę małego, czerwonego kocyka w którym znajdowało się czerwone wino i koszyczek z jedzeniem . Na około było milion świeczek, które rozświetlały już ciemne, londyńskie niebo. Razem usiedliśmy na małych poduszeczkach .
- Dlaczego to wszystko przygotowałeś ? - spytała mnie .
- Chciałbym powiedzieć ci coś ważnego .
- Co ?
- Kocham cię - te słowa zabrzmiały z moich ust cicho i nieśmiele.
- Ty mnie kochasz... ?! Ty mnie...a nie Bellę ? - zaskoczyła się .
- Bella..? Jaka Bella . Jest beznadziejna i jest kaleką . Nie mam zamiaru się z nią spotykać . Już dawno dla mnie nie istnieje... teraz liczysz się tylko ty.
- Ja-ja ? - nie mogła uwierzyć .
- Tak, ale wiesz, ona się we mnie zakochała i nigdy nie da mi spokoju, więc trzeba ją wykończyć.
- Czyli ?
- Hmm.. zabić ?
- Mogę to zrobić. Wiesz, kochanie dla ciebie wszystko - uśmiechnęła się.
- To kiedy zaczynamy?

*Oczami Belli*
Rodzice już dawno wyszli ze szpitala. Siedziałam sama i patrzyłam w okno myśląc o Harrym.
Ciekawiło mnie to dlaczego gdy odebrał telefon tak szybko odszedł. Chciałam go mieć przy swoim boku.. dlaczego życie bez niego byłoby takie trudne ? Z moich rozmyślań wyrwał mnie mój telefon. Spojrzałam na ekran .
- Majka ! Cześć gdzie ty jesteś ? - zapytałam .
- Pytanie gdzie TY jesteś ! Czemu nie odbierałaś komórki ? Przyjechaliśmy do ciebie, ale nie było nikogo w domu ..
- Jestem w szpitalu - powiedziałam .
- Co się stało? - zaniepokoiła się.
- Nic nadzwyczajnego. A z resztą ... opowiem ci jak przyjedziesz do mnie. To do zobaczenia - chciałam się rozłączyć, ale zapytała mnie o adres tego szpitala. No tak.. nie ma to jak nie podać adresu szpitala . Zapewne by trafili...
______________________________________
druga część krótsza. :(
wiem, że miałam dodawać częściej i dodałabym gdyby nie to, że komputer mi się zepsuł i kilka dni był w naprawie.. miał być dłuższy, ale z racji takiej, że może się niecierpliwicie to dodałam co miałam :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz